pusty

Powrót do książek

  
Matematyka ewolucji, Fred Hoyle
Wydawnictwo Megas, Warszawa, 2003, s. 176.
Matematyka ewolucji to jedna z najniezwyklejszych książek naukowych XX w. Fred Hoyle - fizyk teoretyk - stosuje matematykę do wytyczenia granic postępu ewolucyjnego na drodze przypadkowych mutacji. Proponuje sposób na przekroczenie granic ważności teorii ewolucji i usunięcie w niej sprzeczności nie wy­jaś­nio­nych od ponad stu lat. Profesor Hoyle dobrze opowiedział swoją historię. Z nadzieją, że wznieci ona w głównym nurcie nauki zainteresowanie zagadnieniami podniesionymi w tej pracy.

"Matematyka ewolucji" to jedna z najniezwyklejszych ksią­żek naukowych XX w. Fizyk teoretyk stosuje matematykę do wytyczenia granic postępu ewolucyjnego na drodze przypad­ko­wych mutacji. Tym fizykiem jest urodzony w 1915 r. sir Fred Hoyle. Był wykładowcą matematyki w Cambridge zanim objął tam katedrę astronomii i filozofii eksperymentalnej im. Plume’a w r. 1958. W r. 1967 założył Instytut Astronomii w Cambridge, którego był pierwszym kierownikiem; w r. 1969 powołano go na członka Narodowej Amerykańskiej Akademii Nauk. Od roku 1976 jest honorowym członkiem Kolegium Uniwersyteckiego w Cardiff, w randze profesora. Przyznano mu wiele wyróżnień, a w 1972 otrzymał szlachectwo.
Zajmował się głównie kosmologią, m.in. teorią oddziaływań elektromagnetycznych we Wszechświecie, współpracując przy tej okazji z Richardem Feynmanem. Stworzył popartą danymi eksperymentalnymi koncepcję rozprzestrzeniania się życia przez wędrujące w próżni kosmicznej zarodki mikrobów. Jest też autorem powieści, opowiadań i sztuk. W Polsce znana jest jego powieść Czarna chmura.
Wyniki Hoyle'a - dla wielu zadziwiające, dla niektórych heretyckie - zostały uzyskane na drodze ścisłego rozumowania. Autor analizuje prawdopodobieństwo utrzymania się korzyst­nych mutacji w warunkach doboru naturalnego, a więc po po­nad półtora wieku stawia Darwina przed sądem królowej nauk. Przy okazji koryguje wnioski, do których doszli jego poprzed­nicy w dziele matematycznego modelowania ewolucji – wierzą­cy darwiniści, którym zdarzało się nieraz naginać logikę do własnych pobożnych życzeń. Czas poświęcony na lekturę tej książ­ki, nie będzie dla nikogo, z wyjątkiem zatwardziałych dogmatyków, stracony.

Na rynek wydawniczy wpływa całkiem spory strumień ksią­żek anty­dar­wi­nows­kich. Choć niektóre z nich zawierają mocne argumenty prze­ciw darwinizmowi, to wydaje mi się, że motywy kierujące ich autorami rzadko są naukowe. Motorem jest raczej chęć wzbudzenia wątpliwości co do kon­cepcji ewolucji, tak by zachęcić do powrotu do fun­da­men­ta­liz­mu reli­gij­ne­go, co powo­du­je, że biologowie natychmiast wyrzucają takie książ­ki do ko­sza. Być może będzie to również dla nich powodem do zasta­no­wie­nia, czy niniej­sza książka nie należy do tej samej grupy. Otóż nie.
Fred Hoyle, Matematyka ewolucji, s. 9.
Niniejsza praca dotyczy ewolucji w małej skali — skutków działania doboru naturalnego na mutacje punktowe występujące w ustalonych ze­spo­łach genów. Jest to klasyczne podejście neo­dar­winowskie. Kiedy ge­ny są sprzężone, jak w przypadku gdy reprodukcja pokoleń następuje w bez­płciowym modelu podziału binarnego lub w modelu pączkowania, pozytywne skutki ewo­lucji nie mogą wystąpić. Częste mutacje szkod­li­we zalewają rzad­kie mutacje korzystne. Dobór naturalny może co naj­wy­żej trzymać mutacje szkodliwe pod kontrolą. (...)

Tamże s. 167

Zdolność gatunku do adaptacji przez zmianę jednej pary zasad, i to względ­nie szybko po dostatecznym wzroście prze­wagi selekcyjnej, wy­jaś­nia, dlaczego dostosowanie gatunków do ich środowisk jest tak precy­zyj­ne. Właśnie z dokładnej obser­wacji takich dopasowań przez przy­rod­ni­ków w połowie XIX w. powstała teoria Darwina. Jako że obser­wa­cje czyniono niezwykle uważnie, było bardzo prawdo­podob­ne, że bez­po­śred­nie wnioski z nich wyciągnięte okażą się prawidłowe, jak to zresz­tą po­ka­zu­je­my w rozdziałach 3­–6. Zebrane dowody w ża­den sposób nie uza­sad­nia­ły jednak założenia, że pra­wid­ło­we wnioskowanie ewolucyjne w małej skali dla gatunków i ich odmian będzie słuszne po ekstrapolacji na większe kategorie taksonomiczne — królestwa, typy, gromady czy rzę­dy. A to właśnie uczynili dar­wi­niś­ci — i wskutek tego przekroczenia granic ważności teoria popadła w sprzeczności i trud­noś­ci, nie wy­jaś­nio­ne od ponad stu lat.
Tamże s. 169

Dziś książce Hoyle’ siłą argumentacji dorównuje chyba tylko Czar­na skrzynka Darwina Michaela Behe. Obie pozycje są niewątpliwie wy­darzeniem dlatego, że opierają się na uznanych osiągnięciach nowo­czes­nej nauki, a przede wszystkim pokazują niemoc doboru naturalnego w tworzeniu złożonych organów i nowych planów budowy organizmów. Przetrwanie ewolucjo­niz­mu zależy coraz bardziej od tego, czy w miarę szybko powsta­nie dobra niedarwinowska teoria ewolucji. Najnowsze osiąg­nięcia biologii molekularnej sugerują, że nie będzie to łatwe. Za­no­si się na przełom naukowy wymuszony postępem wiedzy. Jestem prze­konany, że casus Freda Hoyle’a będzie w tym momencie ważnym ostrze­żeniem i drogowskazem dla wolnych umysłów, szczególnie mło­dej kadry naukowej i studentów.

Słowo od wydawcy, Matematyka ewolucji, s. 40.

Powrót do książek

Copyright 2001-2017 Wydawnictwo MEGAS
www.WydawnictwoMegas.pl